Pytania o to, co zrobić żeby dziecko zaczęło jeść, pojawia się naprawdę często. Dlatego dzisiaj zbiorcza odpowiedź dla tych z Was, które borykają się z problemem niejadków, bądź dzieci, które chcą jeść w kółko to samo. To również artykuł dla tych z Was, które są świeżo upieczonymi Mamami. Dzięki znajomości tych kilku popełnianych błędów będziesz mieć wiedzę, która ustrzeże Twoje dziecko przed zaburzeniami odżywiania, które jak wiadomo, mają bezpośredni związek również z jego zdrowiem.

To, co warto jednak podkreślić to fakt, że dzisiejszy artykuł odnosi się do dzieci zdrowych. Dzieci, których nie męczą problemy z układem pokarmowym czy alergiami.

Istnieje bowiem zależność pomiędzy alergiami i nietolerancjami pokarmowymi a odmową spożywania pokarmów, które dziecko mniej lub bardziej świadomie kojarzy z nieprzyjemnymi dolegliwościami. Jeśli więc ma (przykładowo) nietolerancję fruktozy i odmawia jedzenia jabłek, po których czuje mniejsze lub większe wzdęcia lub mniejszy lub większy ból brzucha to istnieje prawdopodobieństwo, że odmawia jego jedzenia ze względu na odczuwany dyskomfort. Podobna zależność może wystąpić w przypadku alergii na spożywany produkt.

Dzisiaj jednak skupimy się na dzieciach, których takie problemy nie dotyczą. I na błędach, których warto się wystrzegać aby nie wychować sobie niejadka.

10 błędów, których lepiej nie popełniać żeby Twoje dziecko nie stało się niejadkiem

1. Brak głodu

To chyba najważniejszy aspekt związany z chęcią do jedzenia. I chyba najczęściej popełniany błąd. Bowiem z charakterystyczną dla siebie troską, rodzice panicznie boją się dopuścić do głodu u dziecka.

Dziwnym trafem głód w dzisiejszych czasach nie jest postrzegany jako naturalny mechanizm mówiący nam o tym, że czas skombinować jakieś jedzenie. Raczej łączy się go z szeregiem skojarzeń, które miałyby doprowadzić do błyskawicznej śmierci w wyniku niedożywienia i odwodnienia. Jak silne są to przekonania świadczy fakt, że nie potrafimy odpuścić wciskania jedzenia nawet w osłabione, przeziębione dzieci, które jedyne, czego potrzebują to snu.

Dlatego możesz mieć pewność, że jeśli Twoje dziecko czuje głód, a właśnie jesteś na etapie rozszerzania diety, to zje i to mięsko, które mu przygotowałaś i tego buraczka i ten ziemniaczanek. Pod warunkiem, że jest…głodne. I że nie jest akurat nieprzytomnie zmęczone.

Nieraz można bowiem zauważyć, że dziecko je co kilkanaście, kilkadziesiąt minut. A to biszkopcik, a to chrupek kukurydziany, a to płatek ryżowy, a to ciasteczko, a to soczek, a to jabłuszko, a to bananek. Aż koniec końców sadzasz dziecię do obiadu, a ono rzuca czym popadnie. Po pierwsze dlatego, że może potrzebować bardziej snu niż jedzenia albo po prostu w żadnym razie nie jest głodne bo czuje się pełne w efekcie jedzenia co chwilę.

2. Dostęp do słodyczy

Spójrzmy prawdzie prosto w oczy. Jeśli wypijesz kakao i zagryziesz go kilkoma ciastkami, to czy będziesz głodna w ciągu najbliższych 5-6 godzin? Nie sądzę. A jeśli dodasz do tego kilka biszkoptów albo jakąś czekoladkę albo jakieś słodkie mleczko przed upływem tych 5-6 godzin? Wciąż nie będziesz głodna. Co więcej taka ilość cukrów prostych spowoduje, że poczujesz się ospała do granic możliwości i nie będziesz miała ochoty ruszyć się z kanapy. Do tego możesz czuć się rozdrażniona gdy poziom cukru zacznie spadać.

Dziecko nie powinno mieć nieograniczonego dostępu do słodyczy.

Dokładnie ten sam mechanizm dotyczy Twojego dziecka. Z tą różnicą, że gdy dziecko odczuje potrzebę podniesienia sobie poziomu cukru we krwi zacznie szaleńczo domagać się kolejnej porcji słodyczy. Ci, którzy mają dzieci, z pewnością wiedzą o czym mówię. Słowo szaleńczo nie ma w sobie żadnej przesady. Kiedy dodamy do tego brak dziecięcej umiejętności radzenia sobie ze swoimi emocjami, to pewnie sama wiesz, że niezjedzony obiad staje się „najmniejszym problemem”.

Słodycze warto ograniczać z różnych względów, to jasne. Ale jeśli chcesz żeby Twoje dziecko jadło, to wprowadź zasadę, że słodycze są tylko w weekend oraz na spotkaniach rodzinnych, na których wiadomo, że pojawia się dużo pokus. Dzięki takiemu rozwiązaniu i wilk syty, i owca cała.

3. Dostęp do soków i napojów gazowanych

Jednocześnie warto zaznaczyć, że soki z kartonu i napoje gazowane traktujemy w kategorii słodyczy. Jeśli zwrócisz uwagę na to, co Twoje dziecko pije, to może okazać się, że ono wcale nie potrzebuje jeść bo i tak ciągle ma pełny brzuch. Jedyną najwłaściwszą formą nawadniania jest woda mineralna bądź woda wzbogacona o minerały. Warto od samego początku przyzwyczajać dzieci do picia wody.

4. Jedzenie przed telewizorem

Wydawało mi się, że świadomość na temat żywienia poszła już tak daleko, że tej metody już raczej nikt nie stosuje. Ale wystarczy rozejrzeć się w hotelowej restauracji, żeby zauważyć, że u przynajmniej 30% dzieci spożycie posiłku jest uzależnione od włączonych bajek na tablecie lub telefonie.

Jakkolwiek może Ci się wydawać, że jest to prosta metoda do osiągnięcia celu, to jest to jednak działanie krótkowzroczne.

Dziecko, które jest skupione na oglądaniu bajki, nie zapamięta ani co zjadło, ani ile zjadło. Skupione na tym, co dzieje się na ekranie może w ogóle nie pamiętać, że zjadło. Mózg dziecka, które zjada posiłki oglądając bajki, po prostu nie rejestruje tego faktu. W efekcie dochodzi do wytworzenia nawyku- żeby doszło do konsumpcji, musi pojawić się bajka na ekranie. Przyszły dorosły może konsumować podczas oglądania telewizji takie ilości jedzenia, których sobie nie uświadamia.

Pozwalanie dziecku na jedzenie przed telewizorem to cienka granica, która oddziela go od zaburzeń odżywiania i otyłości.

5. Zmęczenie

Dziecko, które jest zmęczone, przemęczone, chore lub przestymulowane nigdy nie będzie efektywnie jadło.

Jedną z lepszych rad, jakie udało mi się przeczytać zanim zostałam mamą, to ta, że pomiędzy spaniem a jedzeniem powinna być przerwa. A więc spożycie posiłku wypada na czas po drzemce. Moje dzieci jadły po obudzeniu się i w jakimś odstępie przed kolejną drzemką. Jeśli byli zbyt zmęczeni, nie było szans na zjedzenie tego, co im przygotowałam.

Jak się okazuje, prawidłowe odczytywanie potrzeb dziecka, ma więc znaczenie również w odniesieniu do nawyków żywieniowych.

6. Wmuszanie jedzenia na siłę

Zmuszanie dziecka do jedzenia może spowodować, że w dziecku wytworzy się niechęć i strach przed posiłkami, które zaczną kojarzyć mu się z negatywnymi odczuciami.

Wmuszanie w dziecko większych porcji, niż są mu potrzebne, może powodować, że nie zdąży ono zgłodnieć do kolejnego posiłku. Sytuacja znowu się powtórzy i tak w kółko.

Metoda za mamusię i tatusia może więc narobić więcej szkód niż pożytku.

7. Jedzenie jako nagrody i kary

Fakt konsumowania nie jest ani dobry ani zły. Służy utrzymaniu nas w zdrowiu i zaspokojeniu potrzeb naszego ciała. Jemy aby żyć. Nie żyjemy po to żeby jeść.

Dlatego kształtując nawyki swojego dziecka warto zwrócić na taką narrację, która jest maksymalnie neutralna. Jemy wartościowe posiłki aby zaspokoić głód i żebyśmy byli zdrowi. Jemy gdy odczuwamy głód.

Ale nie dostajemy batonika za to, że ładnie zjedliśmy obiad. Albo, że ładnie zaśpiewaliśmy piosenkę. Fakt jedzenia i nagrody nie powinien mieć ze sobą nic wspólnego.

Swoją drogą. Idąc tym tropem dlaczego nie prponujemy dziecku, że jak zje obiad to dostanie trochę jarmużu?

A skoro nie ma nagród, to i nie ma kar. Nie ma więc także: jeśli nie zjesz obiadu, to nie będzie słodkiego. Albo jak nie będziesz grzeczny, to nie będzie słodkiego. Bo analogicznie…dlaczego w takim razie karą nie jest to, że nie dostanie jarmużu?

Dziecko nie powinno kojarzyć jedzenia z nagrodą.

Ma to również znaczenie z perspektywy dorosłego człowieka. Bo jeśli nasze dziecko dzisiaj dostaje nagrodę w postaci słodyczy za swoje dziecięce sukcesy, to w przyszłości będzie dokładnie w ten sam sposób świętowało swoje dorosłe sukcesy. Dużą porcją lodów, wypadem na obiad i deser.

Na nas samych ciąży odpowiedzialność za dawanie przykładu dzieciom. Warto więc pokazać dzieciom, że sukces w pracy świętujemy wspólnym wypadem na rowery, a nie gigantyczną porcją cukru w polewie czekoladowej. A gdy mamy gorszy dzień, to idziemy poćwiczyć lub na długi spacer, a nie przychodzimy z największą, dostępną czekoladą.

Jedzenie nie powinno służyć ani za nagrody, ani za kary.

8. Nerwowa atmosfera podczas posiłków

W tym punkcie możemy wymienić:

  • porównywanie dziecka więcej i szybciej jedzącego z tym, które je mniej (zobacz jak Twoja siostra pięknie zjadła, a Ty jeszcze tyle masz)
  • pospieszanie (jedz szybko, bo musimy wyjść)
  • poruszanie trudnych spraw podczas posiłków
  • szantażowanie (jeśli nie zjesz obiadu, to nie ma bajki)
  • lamentowanie (nie urośniesz jak nie będziesz jadł)

Nerwowa atmosfera podczas posiłków może spowodować, że dziecko nie będzie chciało w nich uczestniczyć, ze względu na negatywne skojarzenia, które wytworzą się w efekcie tego, co dzieje się przy stole.

Co więcej, dzieci są doskonałymi obserwatorami. I doskonale wiedzą co stanowi naszą słabość. Jeśli wyczują więc, że fakt zjedzenia lub nie zjedzenia przez nie posiłku wywołuje w dorosłym tyle emocji, to jest to równocześnie świetna karta przetargowa żeby coś ugrać. Nie będę jadł-  to mi coś obiecają i kupią. Zjem- dostanę to co chcę.

Tymczasem nauka powinna płynąć innym nurtem: nie zjem obiadu, to będę głodny aż do podwieczorku. I tyle. Albo aż tyle.

9. Inne posiłki dla dorosłych i inne dla dzieci

Jeśli masz już dzieci, to doskonale wiesz, że chcą one jeść to, co jesz Ty. I to jest najlepsza droga do sukcesu. Pod warunkiem, że Twoje nawyki żywieniowe są zdrowe. Jeśli nie są – to tym większa motywacja żeby nad nimi popracować.

Wspólne, zróżnicowane posiłki, w których dzieci i dorośli uczestniczą na równych zasadach, to zaspokojenie potrzeby dziecka bycia ważnym i kształtowanie prawidłowych nawyków.

Mój młodszy syn jeszcze dobrze nie mówił, a intensywnie domagał się takich samych posiłków, jakie dostawała jego starsza siostra. Więc wszelkie kaszki i papki zostały naturalnie wyeliminowane nieporównywalnie szybciej niż w przypadku starszej córki. Podobnie jeśli dla siebie przygotowałam smoothie, to nie było możliwości żeby moje dzieci dostały banana. To pokazuje jaką moc mają nasze własne nawyki żywieniowe.

Wspólne posiłki są również ciekawą formą poznawania jedzenia. Jedząc wspólny posiłek możecie wymienić swoje upodobania. Komu bardziej smakuje ryż, a komu ziemniaki. Kto woli jak w płatkach jaglanych jest słodki banan, a kto lubi nieco kwaśną pomarańczę. No i to również okazja żeby porozmawiać o tym dlaczego powinniśmy jeść owoce i warzywa, a dlaczego lepiej ograniczać słodycze.

10. Zbyt szybko odpuszczasz podczas rozszerzania diety w pierwszym roku życia

Dawno dawno temu, kiedy jedzenia trzeba było poszukać, smak słodki był tym pożądanym, bo to on mówił nam, że coś można zjeść bo nie jest trujące i jest wystarczająco dojrzałe. Ten mechanizm widać również u niemowląt. I to jest jak najbardziej ok. Zwłaszcza, że smak słodki ma również Twoje mleko. Ten sam słodki smak daje poczucie bezpieczeństwa.

Z tym, że ten fakt nie oznacza, że dziecko nie zje niczego, co nie jest słodkie, gdy zaczynasz rozszerzać jego dietę.

Niemowlę zaakceptuje nowy pokarm, który ma słodki smak, już za pierwszym razem. Aby zaakceptowało pokarm, który nie ma słodkiego smaku musi mieć możliwość spróbowania go kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt razy.

To dla Ciebie ważna informacja, która być może nie pozwoli Ci odpuścić zbyt szybko tych mniej akceptowalnych, przez Twoje dziecko, smaków.

Dzięki różnorodności tych smaków, dziecko może także kontynuować poznawanie świata. Dowiedzieć się czegoś o sobie. Co lubi, a czego nie. Może nie lubi jabłek, ale lubi gruszki? Może nie lubi samej sałaty, ale chętnie zje sałatę z papryką- polane oliwą i posolone solą himalajską do smaku?

Nie bez powodu rozszerza się dietę o stałe pokarmy pomiędzy 4 a 12 miesiącem życia. To szczególny, fizjologiczny czas, w którym dziecko jest na etapie akceptowania nowych smaków i konsystencji.

Istnieje prawdopodobieństwo, że dzieciom, którym nie wprowadzono nowych smaków w tym okresie, będą miały trudności z ich akceptacją, w dalszych etapach swojego rozwoju.

Wydaje mi się, że to również całkiem niezły powód, żeby jednak nie dawać zbyt szybko za wygraną.

Jeśli interesuje Cię zdrowe żywienie dzieci, to zobacz również: 9 sposobów jak zmienić nawyki żywieniowe dziecka. W prosty sposób.

Zdjęcia: 1, 2,  3Wodorowe testy oddechowe Kraków